TEKSTY

Guma-Rozpruwacz - na pierwszym planie - w asyście rozanielonych Wózka i Balona... (1986)ŚWIATŁO ATOMOWE
Światło atomowe zabija dziecka wzrok
Ciała nieruchome i pokrwawione są
Światło atomowe wyciska z mózgu sok
Ciała nieruchome do śmierci tylko krok

Bomby, miny, karabiny, czołgi
To już historia!
Wybuch jądrowy, grzyb atomowy
Nie do obrony!

PROPAGANDA
Propaganda mnie szkaluje
Propaganda honoruje
Prawda idzie bokiem
Wolne słowa – wrogiem!

Słowo prawdy dogorywa
Błoto z ust wypływa
Prawda słabnie, niknie, ginie
W co tu wierzyć kiedy prawda – ginie!

Walka z czystą literą
Walka, kurwa jak z cholerą
Walka!

15 SEKUND  (SUBKULTURA)
Czarna skóra
Biała pała!
Czarna skóra
Biała pała!
To subkultura cała!

PIEKŁO NA ZIEMI  (ZA TRZY LATA KONIEC ŚWIATA)
Punkt krytyczny już nad ziemią,
Już za późno na ewakuację,
Nie pomogą demonstracje,

Dzieci płaczą po rodzicach,
Ubierajcie się już w ołów,
Zapach śmierci na ulicach,

Piekło, piekło, piekło na ziemi…

POWIETRZA
Gnije wszystko, gnije wszystko
Skażenie, śmierć w terenie
Powietrza, powietrza!

Płonie wszystko, płonie wszystko
Ludzie, kamienie
Powietrza, powietrza!

Wszędzie śmierć, mdłe rozmowy
I nikt nie chce podnieść głowy
Powietrza, powietrza

EGZEKUCJA
Terror w domu, masakra na ulicy
Spokój i cisza tylko w kostnicy
Walą się mury, krew niewinnych płynie
Niechciane dziecko z rąk matki ginie

Egzekucja – wybawi z kłopotów
Nie będzie – upadków i wzlotów

NA WASZ KOLOROWY…
Na wasz kolorowy, ten świat taki nowy
Gdzie śmierć jest znajoma, o pomoc ktoś woła

Moralne sekrety, deptane portrety
Oddane ich ciała i każda zjechana

Nie pierwszy raz!
Nie pierwszy raz!
Jak, jak, jak, jak to brać?

EGZYSTENCJA
Egzystencja dobija do końca
jutro, jutro nie zobaczę słońca

Defekt mózgu, defekt ciała, deformacja cała
Defekt mózgu, defekt ciała, trumna mi została

Zostawił swój ślad okres kilku lat
Stare prawdy i pojęcia dzisiaj nie do wzięcia
Defekt mózgu, defekt ciała, deformacja cała
Defekt mózgu, defekt ciała trumna mi została

ADMINISTRACJA
Ktoś mnie obserwuje, ktoś mnie śledzi
Ktoś mnie obserwuje, ktoś mnie śledzi
W połamane ręce, w połamane nogi
los zaopatrzył was i zawsze macie czas

Nie ma dla mnie drogi, całe gardło zdarłem
Nie ma dla mnie drogi, całe gardło zdarłem
W połamane ręce, w połamane nogi
los zaopatrzył was i zawsze macie czas

MIASTO DZIECI
Historia, gdy się urodziłeś
Małym dzieckiem byłeś
Nic nie rozumiałeś
Wokół tyle gówna miałeś

Miasto dzieci, miasto dzieci, miasto dzieci
Atak szczurów, atak szczurów

OJ! OJ! OJ!
I ciągle wymyślają nową broń
tak wiele poświęcają – dziecka dom
Zrobimy wielka wojnę, pozabijamy was
Tak myślą sobie ciągle przedstawiciele państw

Oj, oj, oj

BEZ NADZIEI  (NIE WIEM, CO MAM ROBIĆ)
Nie wiem co mam robić
Po co pchać się w gorsze zło
Stagnacja, bez nadziei, bez przyszłości

Chcę być głuchy, chcę być ślepy
Bez pamięci, bez rozumu
Oszukany, zwariowany
Tyle razy pokonany!

Umysłowa prostytucja
Niecodzienna konstytucja
Stagnacja!

Problem ten sam
Rozłam, rozłam!

SAMOBÓJSTWA
Samobójstwa ciągle wkoło – by narodzić się na nowo
Samobójstwa ciągle wkoło – by narodzić się na nowo

Moje myśli, moje czyny legły w gruzach
Nie potrzeba bohatera – świat się zmienia
Więc umrzyj dla świata by narodzić się na nowo
Bez defektów!

STAŃ I WALCZ
Wielkie miasto, jeden kit, walka o byt
Na ulicach pusto, to dziki strach opętał nas!
To nowe rządzą prawa – zdrada
Wszędzie terror, karabinów kanonada!
Zdrada! Który raz?!?
Zdrada?

Za późno uciekać, bo nie ma już gdzie!
Nie ma ratunku to koniec, to śmierć!
Stań i walcz!

CO DZIEŃ  (ŚMIERĆ NA STARCIE)
Ktoś mówi swoje racje
Nie słuchaj go
Ktoś inny mi powtarza
Fałszywe informacje

Co dzień
Co dzień

I znowu się ktoś śmieje
Z twoich pragnień, z ciebie
Ktoś inny płacze, wyje
Z rozpaczy pije

Co dzień
Co dzień

Wszystkie dążenia giną na starcie
Skazane na wymarcie
Fałszywe informacje
I zewsząd prowokacje

DECYDUJ SAM  (ANARCHIA)
Ognia !
Nie czyń zła sobie, nam
Decyduj sam!
Weź karabin, wszystkich zabij
Decyduj sam!
Szanuj ojca, szanuj matkę
Decyduj sam!
Zabij miłość, wyrzuć litość
Decyduj sam!

Anarchia nienawiść
Zdrada i zawiść!
Władza, rozsądek
Bojówki, porządek!

Gwałć, profanuj, broń załaduj
Decyduj sam!
Bez litości zabijaj
Decyduj sam!
Fałszywe prawdy odkrywaj
Decyduj sam!
Zlikwiduj prawo
Decyduj sam!

MASTURBACJA
Ty dziewczyno nie myśl, że twe piękne ciało
Jest obiektem marzeń, jest obiektem pragnień
Kiedy ciebie nie ma zaspokajam sam się
Dążę do orgazmu, wyzbywam się marazmu

Kiedy po wysiłku kładziesz się zmęczona
Lekko wyczerpana, lecz zadowolona
Nie potrzeba ci chłopaka, jesteś wreszcie sama
Samowystarczalna jak automat

Nie oglądaj więc Playboya, nie wyglądaj oknem
Bo nie potrzebujesz swego chłopca
Jest tak samo jak ty możesz się przekonać
Samowystarczalny jak automat

WSTAWAJ I WALCZ
Wstawaj!
Nie daj się zabić!
Jak zwykły gnojek dostać w twarz!
Wstawaj!
Wstawaj i walcz!
O swoje prawa
Walcz! Walcz! Walcz!

PROBLEM
Co z siebie dać, być dalej dna
W porządku być, uczciwie grać
Mieć swoją twarz, mieć własne ja
I pewniej jakoś tak na nogach stać
Problem, problem
Problem, problem

Uwierzyć im, uwierzyć w was
Uwierzyć sobie, w to co robię
Co z siebie dać, być dalej dna
W porządku być, uczciwie grać
Problem, problem
Problem, problem

SLOGAN
Nic już nie znaczą słowa i zdania
Prawda to slogan, slogan to wiara
Zlewa się w jedno – dobro i zło
Zbroczone krwią sloganu tło

Slogan!
Slogan!

CZARNA DATA
Zbliża się koniec całego świata
Wszyscy już wiedzą
Coraz bliżej czarna data
Czarna data, czarna data

Jesteśmy silni, zwarci, gotowi
Przygotowani do ostatniej drogi
Na śmierć, na śmierć
Na śmierć

POKOLENIE MAŁP
Pokolenie małp
Prowadzi nas
W paskudny świat
I ciągły strach

Prawda w oczy kole
To nie ludzie, to gnoje
Knują, jak wykończyć tylu nas
Zabić nas, zdeptać nas!

Jak zwykle błoto
Knują, jak wykończyć tylu nas
Jak zwykle błoto

Opętani myślą zagłady, zdychamy
Powoli latami
Kierują nami, jak kukłami
To oni, decydenci, latami

Knują, jak wykończyć tylu nas
Zabić nas, zdeptać nas!
Jak zwykle błoto
Knują, jak wykończyć tylu nas
Jak zwykle błoto

SAM DALEJ
Mam to, co chcę
Nie chcę pytać się
Co robić mam, ja wiem
Że jestem sam, tak, tak,
Choć tylu znam, znam
To jestem sam

Sam dalej – najlepiej tak
Sam dalej – nie potrzebuję i nie chcę ich znać

Kolejny mija dzień
Dzień za dniem
I jestem sam i jest ok
Nie pytam się, bo wiem
Co wiedzieć chcę
Od lat to w głowie mam
Że jestem sam

Sam dalej – najlepiej tak
Sam dalej – nie potrzebuję i nie chcę ich znać

KRZYK
Znów krzyk
Kolejny człowiek padł
Nie pierwszy i nie ostatni raz
Czyjaś dłoń pociąga znów za spust
By kogoś zabić znów

Kogoś głos,
O pomoc głośno woła
Czyjaś dłoń zabija wroga
Czyjaś dłoń
Uczy mnie zabijać
Na śmierć

Ja i mur
I egzekucji huk
Powoli lecę w dół
Niebo, las
To już ostatni raz
To skończył się mój czas

Kogoś głos
O pomoc głośno woła
Czyjaś dłoń
Zabija wroga
Kogoś głos
Mówi, by skazywać
Na śmierć

KONIEC
Skończony czas, skończony czas
Przez nienawiść i gwałt, nienawiść i gwałt
Koniec wszystkiego
Koniec…

Skończona gra, skończona gra
Nie ma już nas, nie ma już nas
Koniec…

To koniec egzystencji
Koniec wszystkich nas
Skończona wegetacja
Skończony czas

Skończony czas, skończony czas
Przez nienawiść i gwałt, nienawiść i gwałt
Koniec wszystkiego

Koniec rządów
Obecnych pokoleń
Stworzenie nowej drogi
A będzie nią: Koniec!

To koniec egzystencji…

Skończony czas, skończony czas
I nie ma już nas, nie ma juz nas
Koniec…
Koniec…
Koniec!

FITA, FITA
Lalalalalalalalalalalalalalalalala…

VISTULA
Ja ją wypiłem, nie powiem nikomu
Tak się najebalem, ze nie wiem kiedy srałem

Ja wypiłem vistulę i was wszystkich pierdolę!
Vistula, to vistula

Vistula, vistula, vistula, vistula

NIGDY!
Powiem ‚tak’ i będę taki sam
Tak jak wy nie warty nic!
Stare gry łajdaków wciągną was!
Układy sił wykończą wszystkich z was!

Nowe hasła zawładną wami
Za taką cenę będziecie kurwami
Mówicie tak, bo to jest rozkaz!
Gdzie wasze ja? Tak ginie Polska!

Nigdy! – Nie powiem tak jak wy!
Nigdy! – Nie sprzedam się jak wy!
Nigdy! – Nie będę kukłą!
Nigdy! – Nie zawładną mną nowe hasła!
Nigdy!

JA WIEM, TY WIESZ
Gdy naokoło nie ma nic, bo nic już tutaj nie zostało
Na zdjęciu w książkach, zobacz to, jak życie kiedyś wyglądało
Tutaj, tutaj!
To właśnie był Twój dom, to mrówka a to słoń

Ja wiem, Ty wiesz…

A kiedy wszystkie myśli zginą i ktoś zapyta, jak to było?
Nie będzie wtedy słychać nic, na zdjęciu będzie wtedy żmija
Tutaj, tutaj!
To właśnie był Twój dom, to mrówka a to słoń

Ja wiem, Ty wiesz…

Gdy naokoło nie ma nic, bo nic już tutaj nie zostało
Na zdjęciu w książkach, zobacz to, jak życie kiedyś wyglądało
Tutaj, tutaj!
To właśnie był Twój dom, to mrówka a to słoń
Powietrze, woda, las na zdjęciu masz!
Ja wiem Ty wiesz!

SŁOWO
Wtedy, gdy to jesteśmy my, pozwól mi dalej iść
Jak on i Ty
Jeśli to właśnie jesteś Ty, nie zapomnij też,
By dalej iść

Wtedy, gdy czujesz, że właśnie ja, wtedy ważne,
By czuć i wiedzieć nie raz
Ważne jest, kiedy Ty tego chcesz, Twoje słowo
Wszystko, co jest Tobą!

SŁYSZĘ
Miasto, w którym już nikt nie pamięta kim był
Świat, w którym tylu was zapomniało, jak żyć!

Słyszę – wołasz mnie!
Słyszę, jak mówisz
Pamiętam i wiem!

Serce gorące w sobie masz otwórz je i daj
Usta, które mówić chcą nie zasłaniaj, gdy prawdą są!

Słyszę – wołasz mnie!
Słyszę, jak mówisz
Pamiętam i wiem!

Wszystkie dni tyle przecież masz ich
Nie bój się, uwierz w to, w co wierzyć chcesz
Pęka to, co otacza wkoło Cię
Nie masz nic wszystko Twoje, Twoje jest!

Oczy masz otwórz je i patrz, patrz, patrz!
Patrz, patrz, patrz!
Oczy masz, otwórz je i patrz, patrz, patrz!
Patrz, patrz, patrz!

Tak czuć, że nie ma słów i pytać się nie trzeba!
To teraz, kiedy czas otworzył się i zmieniasz!
Nie ma, tego nie ma, tak cały czas nadaje ziemia!
Nie ma, tego nie ma! Nie wierz w to i zmieniaj!

Oczy masz, otwórz je i patrz, patrz, patrz!
Patrz, patrz, patrz!
Oczy masz, otwórz je i patrz, patrz, patrz!
Patrz, patrz, patrz! Na świat!

TAM, GDZIE JASNO
Kiedy w oczach płonął blask
Zobaczyłeś wtedy, jak
Uciekałeś cały czas
Od tego, co w sobie naprawdę masz!

A teraz nie masz barier!
Wiesz, jak jest, bo idziesz tam, gdzie jasno!
To Twój czas, by iść przed siebie prosto i nie zbaczać już!
Jeśli wierzysz mocno, nie zawróci Cię nikt!

Teraz już widzisz to,
Za tobą daleko cały lęk,
Gdy przestałeś oszukiwać się
Kłopoty? Tego nie ma, nie!

A teraz nie masz barier!
Wiesz, jak jest, bo idziesz tam, gdzie jasno!
To Twój czas, by iść przed siebie prosto i nie zbaczać już!
Jeśli wierzysz mocno nie zawróci Cię nikt!

To niewidzialna siła, ta, która
Wszystko, co jest, sama stworzyła!
To Twój czas, by iść przed siebie prosto i nie zbaczać już!
Jeśli wierzysz mocno, nie zawróci Cię nikt!

URODZIŁEŚ SIĘ, BY ŻYĆ
Twoje życie niezbadane,
Nie wiesz nawet, jakie jest!
To, co dotąd już poznałeś
To tak mało i Ty wiesz!

Widzisz tyle dookoła,
Podnieś ręce, swoją broń
I nie czekaj na nikogo
Swoim życiem kieruj sam!

Nie uciekaj, nie bój się
Inni kłamią, a ty nie!
Czujesz więcej, pokaż, jak!
To, co masz – innym daj!!!

Czy bez strachu Twoje oczy
Mogą spojrzeć innym w twarz?
Jak prawdziwe Twoje słowa
I jak czystą duszę masz?

Cały czas,
Swoją wolność w ręku masz!
Urodziłeś się, by żyć
I wolnym być! Być!!!

Nie uciekaj, nie bój się
Inni kłamią, a ty nie!
Czujesz więcej, pokaż, jak!
To, co masz, innym daj!!!
Nieważne, jak, ale daj,
Co w sobie masz
To, co masz – innym daj!!!

NIE OKŁAMIESZ PRAWD
Na wielkim wzgórzu tam, gdzie wiatr rozwiewa strach
Stoję i patrzę na świat, na wszystko!
Kiedy spojrzę w górę tam, nie będę spać
Gdy zobaczą oczy to, czym jest los!

Tam, choć nie wiesz, gdzie! Nie wiesz, gdzie!
Tam, gdziekolwiek to jest! Gdziekolwiek to jest!

Na małej wyspie tam, gdzie sam oglądam świat
Jestem tu i widzę słońca blask na niebie!
Kiedy slyszę huki fal, biegnę tam!
Wśród burzy stoję, a wysoko gdzieś księżyc płonie!

Tam, choć nie wiesz, gdzie! Nie wiesz, gdzie!
Tam, gdziekolwiek to jest! Gdziekolwiek to jest!

Na końcu dnia, staniesz tam, właśnie staniesz tam
Ty wiesz, że jesteś sam
Nie okłamiesz prawd, nie okłamiesz prawd
I choćbyś kłamać miał, staniesz tam!

MATERIALNY SYF
Zobaczyłeś to, jak wygląda taki świat, gdzie pieniądze są!
Nie ma w nim na szczęście nas!
Miłość, w której Ty nie znaczyłeś nic
Pokazała ci cały materialny syf!

Zostaw to, co innym,
Pokazuje, jak kochać za pieniądze!
Nie dla Ciebie jest ten świat!

Tylu śmieje się, nie do Ciebie, nie!
Uśmiech taki tani! Jeszcze jeden tani gest!
Odważyłeś się, by powiedzieć NIE!
I nie żałuj tego, wiesz, że teraz lepiej jest!

Zostaw to, co innym,
Pokazuje, jak kochać za pieniądze!
Nie dla Ciebie jest ten świat!

Teraz wiem, jak mało jest wart
Przekupiony cały ten ich świat!
Nie ma w nim miłości i prawd!
Ty to teraz właśnie wszystko masz!

TYLU WAS
Za cienką ścian kłamstw
Tylu was!
W szaleńczym opętaniu
Tylu was!
Oddanych zabijaniu
Tylu was!
W powolnym konaniu
Tylu was!

Nie chcę tutaj żyć!
Nie chcę prosić ich!
Nie chcę być jednym z nich!
Choć tak ich wielu…

W odmętach ślepych dróg
Tylu was!
Zatrutych własnym jadem
Tylu was!
W masochistycznym stanie
Tylu was!
Z uśmiechem pięćdziesiątym

Nie chcę tutaj żyć!
Nie chcę prosić ich!
Nie chcę być jednym z nich!
Choć tak ich wielu…

NIE STARCZY SIŁ
Nie mam złudzeń, nie mam już!
By budować świat ze snów!
Kto spróbuje ze mną czuć,
to co chciałbym, chciałbym móc!

Wiem, że na moje sny za późno jest!
Na żaden gest nie starczy sił!
Wiem, że za późno, więc dla kogo, dla kogo mam tu żyć!
Dla kogo, dla kogo mam tu żyć!

SEN
Kiedy obudziłem się, zobaczyłem że,
Wszystko naokoło mnie, nagle inne jest!
Na ulicy taki gwar, wszyscy śmieją się,
Samochody kolorowe, wszyscy mają je!

Ja wiem, to następny tylko sen!
O tym, że tak jest, jest, jest,
Nie ja jeden tylko wiem!
I wy też!

Nie ma żadnych granic już, wszyscy razem znów,
Można wreszcie więcej czuć i się nie bać już!
Kolorowy cały świat, w siebie wierzysz tam,
Kłamać już nie umie nikt! Tak sie chce tu żyć!

Tak, jakbym nagle wszedł,
Tam, gdzie wszystko jest dobre a nie złe!
Wiem, tyle trzeba sił,
By uwierzyć w to i zawsze Tam być!

Kiedy obudziłem się, zobaczyłem że,
Wszystko naokoło mnie, nagle inne jest!
Drzewa, słońce, Ty i ja i bez wojen świat!
Przeznaczone mam od dziś sto spokojnych lat!

JA
Jak pies bezdomny idę sam,
Jak dziecko, które wierzy wam!
Na horyzoncie tylu kłamstw,
Jak oszukany brzeg bez fal – to Ja!

Mój nienormalny spokój, gniew,
I upojny tak słoneczny dzień!
Mały trzask i runął cały las,
Tak niepewnie już myślałem, kim jestem – Ja!

Tak bardzo, z całych sił, pragniemy wszyscy żyć,
I kochać mocniej, choć braknąć może sił
I wierzyć tak, że nawet kłamać nie ma jak
I dawać a nie brać, wszystko jedno jak!

Kim jestem właśnie „Ja” i kim jest ten, co życie dał
Którędy droga? Czy dojdę kiedyś Tam?
Zrozumieć tyle spraw i stanąć twarzą w twarz
Na Nowej Drodze z prawdziwym moim „Ja”!

Ja! Ja! Ja!

Jak pies bezdomny idę sam,
Jak dziecko, które wierzy wam!
Na horyzoncie tylu kłamstw,
Jak odnaleźć siebie właśnie tam!

Ja!

KOCHAĆ CHCESZ
W Twoich rękach wszystko, cały świat dla Ciebie jeśli chcesz
Nie ma nic, nie ma nic, co by zatrzymało Cię!
Dla każdego tyle samo, naokoło widzisz, tyle jest
Nie odwracaj się, nie cofaj, nie uciekaj, przecież wiesz

Kochać, kochać chcesz!
Kochać, kochać chcesz!

Po co kryć, co w sobie, tak prawdziwe jeszcze masz
Każdy dzień ci powie i pokaże Twoją twarz
Tyle dróg przed Tobą, ale jedno przecież wiesz

Kochać, kochać chcesz!
Kochać, kochać chcesz!

W Twoich rękach…

Kochać, kochać chcesz!
Kochać, kochać chcesz!

Po co kryć, co w sobie, tak prawdziwe jeszcze masz
Każdy dzień ci powie i pokaże Twoją twarz
Musisz wiedzieć, że, kiedy kłamiesz, nie ma Cię!

Kochać, kochać chcesz!
Kochać, kochać chcesz!

DALEKI DOM
Na szczycie góry tam
Gdzie byłem tylko sam
Unosił myśli wiatr
Do góry tak coraz wyżej
Daleko stąd
Zabierał mnie
Zabierał mnie stąd
Mój boski lot
Poczułem w sobie coś
Co tak uniosło mnie
To był taki stan
Wznosiłem się

Tak wolny niczym ptak
Leciałem dalej tam
I tak jak wiatr
Wiedziałem jak
Smakuje wolność
I co znaczy wolnym być
Leciałem wciąż
Wznosiłem się tam

Ze światła cały świat
I światłem każdy tan
Tak wolny i bez trosk
Czułem, że to jest mój dom
To świat poza cierpieniem
To świat poza szczęściem
W nim wyzwolonym
Naprawdę jesteś

BABILON
Chodzę, chodzę w Babilonie cały dzień
chodzę tutaj, chodzę tutaj jak we śnie
wszędzie znaki czasu pojawiają się sie
naokoło świat, który kończy sie

Chodzę, chodzę w Babilonie cały dzień
i tylko pieniadz, tylko pieniądz liczy sie
to zabija dusze, która żyje w nas
czas to zmienic, czas to zmienić, najwyższy na to czas

Tak tak, czy Ty widzisz to jak oni sami siebie zniszczyć chyba chcą?
Tak czy Ty widzisz to, czy Ty widzisz to?

Babilonu system ludzi oszukuje
Babilonu system ludzi deprawuje
to oni chcą Cie kupic, to oni chcą Cie mieć
wojowniku walcz, nie poddawaj się!